|
 Moim zdaniem |
|
|
Anime 'Claymore' -- krótka recenzja
Data publikacji: 10. grudnia 2007 – 07:45 GMT +0100 |
Poniższe wyjęte jest z rozmowy ze znajomym, który zaproponował mi obejrzenie serii. Brak polfontów we wklejonym tekście tłumaczy li tylko moje lenistwo. ;)
„Ostatecznie stwierdzam, ze Claymore bylo... dosyc cienkie. Na pewno gorsze od tego jak sie zapowiadalo przez pierwsze, powiedzmy, 13 odcinkow. Do polowy bylo dobre, pozniej juz byla ostra fantazja. Glownie ostatnie rozdzialy (od Inwazji Piety) — po prostu przesciganie sie w dokladaniu 'mocy' przeciwnikom.
No i oczywiscie 'ostateczne obudzenie' Priscilli czy jak tej tam suce bylo. Jeden z kluczowych elementow sygnalizujacych ze tworcom zabraklo tresci na ostatnie odcinki. Drugi z takich elementow to przewlekanie walki jak gowno przez Morze Czerwone na N odcinkow. Albo cala idea z tym tamtym jej gosciem, Raki czy jakmutambylo. Cala sprawe mozna bylo rozwiazac konkretnie inaczej — co prawda nakladaloby sie jeszcze troche 'nowych mocy', ale przynajmniej naduzyty bylby tylko jeden element, a calosc wygladalaby zgrabniej. Mozna to bylo chocby w stylu Sailor Moon zrobic.
Ostateczny rozrachunek? Chyba z 15 gosciarek poleglo (pocwiartowane, rozciete w pol, zdekapitowane etc. — ogolnie rzeznia), przeciwnik ... pokonany? Nie, gdzie tam. Uciekl. Glowna bohaterka odzyskala pewnosc siebie, ale czy na dlugo? Sadzac po jej psychice, raczej nie. Zreszta, gosciarka jest pierwszym kandydatem na bezlitosnego tyrana kiedy straci panowanie nad soba.
Tak ze wlasciwie bohaterowie sa w punkcie wyjscia, minus te osoby ktore sluzyly za 'mieso armatnie', bo tak wlasciwie to mozna bylo zaczac i skonczyc na tej samej grupie moze 6–7 osob? Czyli reasumujac: kupa miecha, kupa krwi (nienaturalnie duzo, tak btw.), kupa pomordowanych, bohaterowie nie osiagneli NIC praktycznie, przeciwnik uciekl. Warto bylo?
Nie.
Ja bym to ujal tak: bardzo kosztowna 'proba sil'. A na dodatek bardzo nudna przez ostatnie pare odcinkow. Sciagne je do konca, dla porzadku, no i zeby sobie nabic transfer w DU i na torrencie — skoro juz zaczalem... Ale jakos mi smutno ze poswiecilem swoj sen (i tym samym przytomnosc na zajeciach) na zasadniczo niewiele warta tresc.
Zapowiadalo sie naprawde dobrze — jedyne moje wytlumaczenie. Dobry przyklad jak mozna spartolic niezly skrypt.“
Jak z powyższego wynika, tytuł zasadniczo ODRADZAM. Ewentualnie, jeśli już musicie absolutnie coś obejrzeć, to oglądajcie do 13. odcinka (włącznie) i potraktujcie serię jako "niezamkniętą" (jakkolwiek sobie to wyjaśnicie). Mniej–więcej do połowy jest mimo wszystko niezła.
|
|
|
∞ Komentarze (2) » Napisz komentarz∞ poohaty (30.06.2008, 22:56) Ano zgadzam się. 3 razy podchodziłem do tego bo pomimo kawy usypiałem. Obejzałem, i zawiodłem się. Naszczeście humorek poprawiło mi Fate Stay Night anime i gra tak samo. Polecam szczególnie gre która jest powiązana w jakiś sposób z anime aczkoliek w momencie po walce Saber z Berserkerem (tej przegranej gdzie zginął Archer) "podciągnięcie" mocy Saber przebiega już w nieco inny sposób :> Pragnę nadmienić, iż gra jest utrzymana w konwencji hentai. Kolejnym anime które masakrycznie zniosło niesmak po Claymorze, jest Hell Girl. Gorąco (piekielnie) polecam :> ∞ Doc (30.12.2008, 06:15) Mnie Jigoku Shoujo odrzucilo na 10 kilometrow. REPETYTYYYY Y Y Y YYYWNEEEEEE E E EEEEE-WNE-WNE-WNE-WNE... do usranej smierci ;) nie, dzieki ;P » Napisz komentarz |
|
|
|
| |
| Najnowsze
|
Fatal fear - addendum [quote 'Fatal fear' excerpt]But I am stuck deeply ...
|
|
|
|